Czas pędzi niczym Maglev (ciekawostka-to najszybszy pociąg na świecie), a może i szybciej. Świat zmienia się co sekunda, tak samo i my. Jeszcze niedawno biegałam po domu w ukochanych rajstopach z przeróżnymi stworkami rozwalając wszędzie moje klocki i miśki, a w rzeczywistości za 9 miesięcy będę pisać maturę. Istne szaleństwo, nieprawdaż? Mam 18 lat (a dokładniej 17 lat 9 miesięcy i 18 dni) i muszę dokonać moją pierwszą poważną decyzję - co chcę robić w życiu?
Gdy byłam mała moja perspektywa na przyszłość zmieniała się co miesiąc. Gdy wszędzie kwitły kwiaty, układając z nich bukiety , rozpowiadałam na prawo i lewo, że zostanę kwiaciarką. Dziś brzydzę się ziemi, robactwa jakie się w niej znajduję, a na działkę mojej babci chodzę, gdy naprawdę muszę. Pewnego razu moja mama zakupiła nowy gadżet do pedicure/manicure, a mała Aga z chęcią chciała robić/malować każdemu paznokcie - chciałam być kosmetyczka. Teraz malując je sobie lub komuś innemu, moje ręce trzęsą się niemiłosiernie. W rezultacie otrzymujemy pomalowany palec, nie paznokieć. No i chyba każda mała dziewczynka miała plan, aby zostać nauczycielką, ale kto chcę spędzić całe swoje życie w szkole? Każdy mój plan, jaki postał w głowie przez te osiemnaście lat, wyrzuciłam do kosza.
Nie mam pojęcia co chcę robić. Nie wiem czy podążać za tym co przyniesie mi duże zyski, czy za tym co lubię. Ale co tak naprawdę mnie interesuję? Jest tak wiele pytań, na które nie znam odpowiedzi i tak mało czasu na ich znalezienie.
Wiem jedno - chcę robić coś dla ludzi. Chcę sprawiać, że będą szczęśliwi albo chociaż mały uśmiech wkradnie się na ich twarz. Wysoka wypłata to jedno, ale radość innego człowieka to benefit dwa razy cenniejszy.
spodnie - stradivarius | buty - new look | koszulka - secondhand | sweter - h&m | biustonosz - agnes.lingerie








